Jakub Kozłowski (Lions United) – fenomenalny występ goalkeepera „lwów” w środowy wieczór przeciwko Szóstce Katowice. Od pierwszych akcji „Rubik” bronił jak w transie, stopując nawet najbardziej kąśliwe uderzenia zawodników Patryka Wojaczka. Fakt, że dał się pokonać ledwie raz (i to w samej końcówce zawodów) ma fundamentalne znaczenie w perspektywie wygranej Lions. Bez Kozłowskiego między słupkami nie sposób przewidzieć jak potoczyłoby się to bardzo ciekawe i istotne dla układu tabeli widowisko.

Michał Dudzik (Krysław S.C.) – nominalny bramkarz Krysława, w środowym boju przeciwko Inwetowi desygnowany został do gry w polu. Była to wyborna decyzja, gdyż nie dość że Krystian Knapik między słupkami zaprezentował wysoką formę, to Dudzik okazał się kluczowym elementem ofensywy podopiecznych Sławomira Mansela. Bardzo dobra skuteczność i zachowanie pod bramką rywali przełożyło się na niespodziewanego hat-tricka, który okazał się fundamentem jakże cennego (gwarantującego utrzymanie) zwycięstwa.

Aleksander Skrobol (FC Under Forest) – kapitan debiutanta wykonał ogrom ciężkiej pracy na każdym metrze kwadratowym murawy, podczas bardzo wymagającego pojedynku z SPFC. Jako fundament zespołu spajał go w każdej formacji, dzięki czemu strata bramkowa do ambitnego przeciwnika cały czas umożliwiała skuteczną pogoń. I ta rzeczywiście miała miejsce w samej końcówce zawodów. Zwieńczył ją sam Skrobol, który celnym uderzeniem „rzutem na taśmę” zagwarantował Under Forest jakże odległy jeszcze chwilę wcześniej jeden punkt.

Łukasz Konaszczuk (SPFC) – takiego właśnie meczu, jak ten z FC Under Forest potrzebował zarówno „Konan”, jak i całe SPFC. To właśnie na tle niezwykle wymagającego przeciwnika gracz ten pokazał swoją ogromną jakość piłkarską, wchodząc „w buty” lidera walczącego o medal Sports Pubu. I może jego wyczyny nie rzucały się na pierwszy plan, ale każde pojedyncze zagranie czy to w ataku czy w obronie cechowała ogromna jakość, znacząco utrudniająca odpowiedź przeciwnikom. Jeden strzelony gol i masa „małych” sukcesów w postaci wygranych pojedynków nieomal doprowadziły do wygranej, lecz nawet remis i perspektywa kolejnych meczy „o sześć punktów” przy takiej formie Konaszczuka nie przyprawia Dawidowi Felisowi siwych włosów na głowie.

Krzysztof Hajduczek (OldStars Team) – nie był to co prawda udany wieczór dla jego drużyny, ale akurat postawa Krzysztofa Hajduczka mogła się na tle pozostałych reprezentantów OldStars podobać. Ten wszechstronny zawodnik w ubiegłym tygodniu zdobył łącznie trzy bramki, swoimi akcjami próbując „pociągnąć” do walki kolegów z drużyny. Indywidualne zrywy najczęściej skrzydłem pozwalały zdobywać przestrzeń, lecz niestety akcje te nie zostały należycie spożytkowane. Spora ambicja w celu zmiany niekorzystnego biegu wydarzeń nie wystarczyła, gdyż dwie wysokie porażki w cień chowają całkiem solidne występy podopiecznego Marcina Siekiery.

Jarosław Kowalski (A-TN) – as atutowy Denisa Chojnackiego w sensacyjnie wygranym meczu z Golden Team. Ogromna ruchliwość, gra bez piłki i ofensywna intuicja Kowalskiego miała swoje przełożenie na wiele kluczowych dla finalnego rezultatu akcji tego pojedynku. Nie dość, że sam „Kowal” wykończył dwie z nich, to dodatkowo nie raz popisał się kluczowym zagraniem kreującym dobre okazje kolegom. Nie sposób pominąć również typowej boiskowej „czarnej roboty” – śmiało o tym zawodniku można powiedzieć, iż był absolutną gwiazdą tego hitowego starcia czołowych ekip Ekstraligi.